Odwirusowanie strony WordPress: szybka pomoc
Po czym poznać, że strona jest zainfekowana
Objawy bywają oczywiste albo ciche. Najczęściej widać jeden z tych sygnałów:
- przeglądarka pokazuje czerwony ekran „strona wprowadzająca w błąd" albo „deceptive site ahead",
- strona przekierowuje odwiedzających na obce witryny, zwłaszcza gdy wejdą z telefonu,
- w wynikach Google pojawiają się podstrony, których nie tworzyłeś (często po japońsku albo z lekami),
- ruch z Google nagle spadł, a w Search Console jest komunikat o problemach z bezpieczeństwem,
- z Twojej domeny wychodzi spam, a poczta ląduje odbiorcom w katalogu wiadomości-śmieci,
- hosting zawiesił konto albo przysłał listę zainfekowanych plików.
Nie musisz mieć wszystkich naraz. Jeden z tych objawów wystarczy, żeby sprawdzić stronę, zanim zrobi się z tego większy problem. Im dłużej infekcja siedzi, tym więcej podstron zdąży zająć i tym mocniej obrywa domena w oczach Google.
Co robimy krok po kroku
Pracujemy tak, żeby nie narobić więcej szkody niż sama infekcja. Zanim cokolwiek skasujemy, robimy kopię stanu, żeby dało się cofnąć każdy ruch. Bez żargonu, po kolei:
- Diagnoza. Sprawdzamy pliki, bazę danych i logi. Ustalamy, co zostało zmienione i którędy weszła infekcja.
- Czyszczenie. Usuwamy złośliwy kod z plików i z bazy, kasujemy podrzucone konta administratorów oraz lewe wtyczki.
- Łatanie dziury. Aktualizujemy WordPress, motyw i wtyczki, zamykamy lukę, przez którą ktoś wszedł, zmieniamy hasła i klucze dostępu.
- Zgłoszenie do Google. Gdy strona jest czysta, prosimy Google o ponowne sprawdzenie, żeby zdjąć ostrzeżenie z wyników i z przeglądarki.
- Raport. Dostajesz krótkie podsumowanie: co się stało, co zrobiliśmy i jak nie wpaść w to drugi raz.
Ile to kosztuje i ile trwa
Cenę podajemy po diagnozie, bo dopóki nie zajrzymy do plików, każda kwota z sufitu byłaby zgadywaniem. Diagnoza pokazuje skalę: inaczej wygląda jeden podrzucony plik, a inaczej sklep przerobiony na wysyłkę spamu. Dlatego najpierw patrzymy, potem wyceniamy, a Ty decydujesz, zanim cokolwiek zrobimy. Prostsze przypadki zwykle domykamy w jeden, dwa dni robocze, większe dłużej. Nie obiecujemy „naprawy w godzinę", bo uczciwa robota tak nie wygląda. Na cenę wpływa głównie to, ile plików trzeba przejrzeć, czy infekcja weszła do bazy danych i czy da się odtworzyć czystą wersję z kopii zapasowej, czy trzeba czyścić ręcznie. Dlatego dwie z pozoru podobne strony potrafią kosztować różnie.
Jak nie wrócić do punktu wyjścia
Strona, która raz padła ofiarą, zwykle padnie znowu, jeśli nic się nie zmieni. Najczęstsza przyczyna to nieaktualne wtyczki i brak kopii zapasowej. Tu wchodzi opieka nad stroną: aktualizacje, backupy i monitoring po to, żeby wyłapać problem, zanim zrobi się z niego awaria. Zaczyna się od 19 zł miesięcznie za sam monitoring, a pełną listę pakietów znajdziesz w cenniku opieki nad stroną. Jeden dobry backup potrafi zamienić kryzys w pięć minut roboty, dlatego regularne przeglądy bezpieczeństwa opłacają się bardziej niż jednorazowe gaszenie pożaru. Sama strona po naszym czyszczeniu jest bezpieczna, ale internet się nie zatrzymuje: co miesiąc pojawiają się nowe luki w popularnych wtyczkach. Bez aktualizacji to tylko kwestia czasu, aż ktoś znajdzie następną.
Najczęstsze pytania
Czy dane moich klientów wyciekły?
To zależy od typu infekcji i sprawdzamy to w diagnozie. Część ataków tylko podrzuca przekierowania i spam, część sięga do bazy danych. Jeśli w grę wchodzą dane osobowe, powiemy wprost, co widzimy, żebyś mógł ocenić, czy potrzebne jest zgłoszenie do UODO. Nie straszymy na wyrost i nie bagatelizujemy.
Czy Google zdejmie ostrzeżenie i karę?
Tak, po wyczyszczeniu strony zgłaszamy ją do ponownej weryfikacji. Google zdejmuje ostrzeżenie zwykle w ciągu kilkudziesięciu godzin od sprawdzenia. Pozycje w wynikach wracają stopniowo, gdy strona znów jest bezpieczna i stabilna. Jeśli spadek był duży, powrót do dawnego miejsca potrafi zająć kilka tygodni, bo Google musi na nowo nabrać zaufania do domeny.
Ile to trwa?
Prostsze przypadki to jeden, dwa dni robocze. Przy większych infekcjach albo sklepach dłużej, bo więcej plików i danych jest do przejrzenia. Konkretny termin podajemy po diagnozie, a nie z góry przez telefon.
Czy da się to zrobić zdalnie?
Tak, prawie zawsze. Potrzebujemy dostępu do panelu WordPress i hostingu, ewentualnie do FTP i bazy. Nie musisz nigdzie jechać ani nikogo wpuszczać do biura.
Czy muszę wyłączyć stronę na czas czyszczenia?
Zwykle nie. Pracujemy tak, żeby strona działała, a jeśli trzeba ją na chwilę przełączyć w tryb serwisowy, robimy to w godzinach najmniejszego ruchu i uprzedzamy. Sklepu nie zostawiamy zamkniętego dłużej, niż to konieczne.
Masz awarię teraz
Zadzwoń: 798 979 147 albo napisz przez formularz kontaktowy. Im szybciej zajrzymy do strony, tym mniej zostaje do sprzątania.
